Lily Lolo- recenzja

Markę Lily Lolo polecałam Wam już wiele razy, jak do tej pory nie znalazłam dla siebie lepszych minerałów. Mam sporo produktów tej marki. Kilka miesiący temu pisałam o kosmetykach, które dostałam do przetestowania od costasy.pl. Opisałam jedynie pomadki, teraz przyszedł czas na resztę.


Do tej pory nie miałam różu Lily Lolo, bardzo lubię ich bronzery i używam dwóch na zmianę.
Róże okazały się odpowiednie dla mnie, dzięki pomocy costasy.pl udało mi się dobrać odcienie, które dobrze wyglądają w połączeniu z moim podkładem mineralnym Lily Lolo- Warm Peach.

Clementaine- to brzoskwiniowo- różowy róż mineralny. Daje bardzo subtelny efekt. Róż jest matowy, ciepły brzoskwiniowy z lekką nutką różu. U mnie sprwdził się dobrze, chętnie sięgam po róże w takim odcieniu. Dzięki temu, że jest jasny i trudno z nim przesadzić, może być używany przez osoby o jasnej i ciemniejszej karnacji. Nadaje twarzy zdrowego wyglądu, ładnie ją ożywia.

KLIK

Beach Babe- brzoskwiniowy róż mineralny, jest utrzymany w ciepłej tonacji. Myślę, że rewelacyjnie sprawdzi się latem przy lekko opalonej skórze. Początkowo wydawało mi się, że nie nadaje się do mojej skóry, ale po kilku użyciach bardzo go polubiłam. Delikatnie się mieni, czego nie widać na tym zdjęciu.

KLIK

Róże są zamknięte w małych słoiczkach o pojemności 3 g (Clementine) i 3,5 g (Beach Babe), każdy kosztuje 39,90 zł. 
Po otworzeniu róż chroni sitko w zasówką, dzięki czemu nic się nie wysupuje. Opakowanie jest wygodne w użyciu, łatwo jest dozować odpowiednią porację kosmetyku. 
Małe opakowanie nie powinno nikogo zniechęcać, taka ilość wysatrczy na długie miesiące.
Róże Lily Lolo są świetnie napigmetnowane, wystarczy niewielka ilość, żeby uzyskać odpowiedni odcień. Dobrze się nakładają, bez zbędnych smug i rozmazywania. Kolejna zaleta to trwałość, pozostają na twarzy przez cały dzień, a ich odcień się nie zmienia. Nie wymaga poprawek z ciągu dnia. Najwygodniej nakada się je miękkimi pędzlami.
TUTAJ znajdziecie krótki filmik z techniką nakładania różu. 


Tak prezentują się kolory- Clementine u góry, Beach Babe poniżej.



Pora za cienie do powiek w moich ulubionych brązowych tonach- CosmopolitanSoul Sister. W opakowaniu mieci się 2 g cieni, każdy kosztuje 29,90 zł. Myślę, że cena jest odpowiednia, cienie są bardzo wydajne i mają świetną jakość. Do tego jest z czego wybierać, paleta  kolorów jest bardzo duża. 


Soul Sister to według producenta półmatowy, jasny brąz o delikatnych złotych tonach. Idealny jako cień bazowy. Kolor możecie zobaczyć na zdjęciu, pierwszy odcień. 

Cosmopolitan- ma matowy, brązowo- oliwkowy odcień. Na oku ma dość ciemny głęboki odcień.


Oba kolory bardzo mi odpowiedają, najczęciej sięgam po takie odcienie. Mam kilka innych cieni Lily Lolo, cieszę się, że opakowanie zostało udoskonalone i cienie róznież mają sitka. We wcześniejszych były jedynie trzy otwory i kilka razy cienie rozsypały mi się w opakowaniach.

Cienie mają sypką konsystencje. Można stosować je na sucho i na mokro. Najważniejsze, że dobrze się nakładają i bez problemu łączą ze sobą. Jakość jest dobra, wytrzymują na powiece do kilku godzin, nie stosuję pod nie bazy. Po nałożeniu nie osypują się. 
Jedyny minus to dostępność, można je zamówić jedynie przez internet. 



O tym jak sprawdziły się pomadki możecie przeczytać tutaj.

Lubicie mineralne kosmetyki? Wybieracie Lily Lolo czy może jakieś inne marki?
Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger