Bananowy krem do rąk burt's bees

Cześć:)

Kiedy robi się chłodniej zawsze rozglądam się za dobrym kremem do rąk. W ciągu dnia sięgam po krem z Yves Rocher z wyciągiem z arniki, o którym pisałam w ostatnich ulubieńcach- KLIK.  Na noc smaruję dłonie tłustym treściwym kremem. Do niedawna blisko łóżka trzymałam masło shea, ale kiedy się skończyło zamieniłam je na bananowy krem do rąk marki Burt's Bees. 




W szklanym słoiczku z metalową nakrętka mieści się 55 g. kosmetyku. Opakowanie jest proste i estetyczne.
Krem jest bardzo gęsty i tłusty, w składzie znajdziemy 100% składników naturalnego pochodzenia:) Najwyżej w składzie jest olej migdałowy i wosk pszczeli, w połączeniu z innymi olejami, aloesem i witaminą E pielęgnuje i nawilża skórę.
Przyjemnie pachnie bananem i migdałem, zapach nie jest intensywny.





Po nałożeniu trzeba chwilę poczekać aż krem się wchłonie, ale warto. Skóra jest po nim dobrze nawilżona, gładka i pachnąca. Nie zostawia tłustej warstwy, kiedy jestem w domu sięgam po niego też w ciągu dnia. Nie muszę dodatkowo stosować produktu na skórki, wmasowuję krem w okolicę paznokcia. O czasu do czasu nakładam na noc grubą warstwę kremu i ubieram bawełniane rękawiczki.
Krem jest bardzo wydajny, miałam go już kilka razy i chętnie wracam do niego zwłaszcza jesienią i zimą. 






Niestety nie jest u nas dostępny, czasem można kupić kosmetyki Burt's Bees na allegro, ale lepiej poprosić kogoś o zakup, żeby nie przepłacać. 
Niedługo mam zamiar pokombinować i sama stworzyć podobny krem, dam znać jak mi to wyjdzie. 
Z tego kosmetyku jestem bardzo zadowolona i pewnie gdyby można było go kupić stacjonarnie sięgałabym po niego częściej. Może znacie jakiś podobny treściwy krem do rąk na zimową porę?
Jakie są Wasze ulubione kremy do rąk? 

Pozdrawiam!


Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger